Szlak "Kraina Mlekiem Płynąca"

Dobry Las

[93,3 km]

N:53°16’55,8’’ E:21°51’47,8’’

To właśnie tu Melchior Wańkowicz i jego córka Marta zakończyli spływ kajakiem z jezior mazurskich wywracając się w okolicy nieistniejącego już dziś starego młyna. Ślady po młynie to dwie kamienne wysepki na rzece. Młyn wodny, przeniesiony został do skansenu w Nowogrodzie. Kres kajakowej eskapady Melchior Wańkowicz, opisał w powieści "Na tropach Smętka". Oto fragment książki:

"[...] Na drugi dzień wypływamy o piątej rano. Jest strasznie wzburzona pogoda i sztormowy wiatr idzie z dołu rzeki. Pissa jest bystra, a przecież wydaje się, że jeśli przestaniemy wiosłować to nas „odniesie" w górę aż do Pisza. [...]
Jest druga po południu, kiedy mijamy Dobry Las. Do Nowogrodu zostaje dziesięć kilometrów. Mijamy most i kiedy wyjeżdżamy spod jego przęseł, w niedalekiej odległości spostrzegam młyn. Nim się mogłem zastanowić, czy nie lepiej będzie obnieść kajak, wartka woda przynosi mnie tuż. Wyciągam szyję, widzę, że zastawka odstawiona. Przez tę zastawkę dwumetrowej szerokości pędzi spieniona, ściśnięta rzeka. Wydaje mi się, że spadek nie wynosi więcej niż metr; skoczyć nie będzie trudno; przecież fartuch opięty i wkoło dętki. Sancho Pansa, ćwiczony już na takie okazje, wyciąga wiosło wprzód — aby zahamować siłę uderzenia, jeśli kajak uderzy o pale. Kajak niesie wściekłym pędem. Już teraz nie mam nic do wyboru — żadną siłą nie wyrwę go z prądu. Staram się dobrze skierować dziób. Wydaje mi się, że trafiam idealnie w sam środek przejścia. Okazało się, że na przejściu, na jakie pięć centymetrów pod wodą, były położone deski. Kajak uderza dnem, prąd wody rzuca go w lewo na pale, przypiera. Słychać trzask drewnianego szkieletu, na którym naciągnięta jest guma. Kajak całą prawą burtą przechyla się pod prąd, a jego dno, wysunięte z wody, przypiera do pali. We wnętrze wbuchają tony wody. Łbami na dół (nogi jakiś czas zatrzymuje odpinający się z zaszczemek fartuch) - lecimy. Chwyta mnie niepowstrzymana przemoc i grąży na dno. Czuję, jak przemożny żywioł mną włada i przejmuje mnie strach o dziecko. Zamiast wypływać, szukam ślepymi rękami w wodzie. To mnie gubi. Pozostaję w wirze, który mnie znowu chwyta, wynosi pod powierzchnię i znowu ciągnie na dno. Ręce i nogi latają jak bezwładne gałganki, kręcone potężną silą. Tchu mi brak. I straszna trwoga o dziecko. W pewnej chwili czuję, że mnie wir puścił. Wylazłem z niego na samym dnie wąskiego szpica. Wynosi mnie na spokojną wodę. Jestem jak oślepły. I kiedy czuję czuję, że głowa mi się wynurza i poczynam płynąć, słyszę świeży, radosny głos mojej córeczki: - Tata, ja tu jestem... Wtedy robi mi się zupełnie słabo. Woda mnie podrzuca pod brzeg. Wyczuwszy kolanami dno, klęczę po piersi w wodzie i jak mi potem mówił Sancho, jęczę. Czuję, że się dziecko zbliża, ale nic nie widzę. Czuję, że mnie obejmują jej mokre ramiona i że do mego policzka przytula się jej buzia. Okazało się, że dzieciak, który nie stracił ułamka sekundy, tak jak ja, na szukanie wkoło siebie, robił ruchy, usiłując płynąć, gdy go docisnęło do dna, do czubka leja, wyszedł z wiru łatwo, wypłynął, schwytał płynące wiosło w rękę, mój beret, który unosiły fale, w zęby i tak dopłynął jedną ręką do brzegu. Teraz posyłam ją po ludzi, a sam biegnę w dół rzeki łapać „Kuwakę". Widzę, jak płynie środkiem koryta, świecąc czerwonym dnem. Kości w niej wszystkie pogruchotane, mimo to trzyma się dzielnie na powierzchni. Trzydzieści litrów powietrza w dętce i dwadzieścia w balonach, w dziobie i w rufie robią swoje. Wchodzę w wodę, płynę do kajaka i niebawem go holuję. Jest strasznie ciężki, bo oprócz bagaży pełen wody. Przybiegają ludzie, pomagają ciągnąć za cumę.[...] Przybiegł Sancho Pansa w pożyczonej „patykance" (spódnicy) wsiowskiej i naglił do ciepłej izby. [...]

W Dobrym Lesie czeka nas atrakcja w postaci trzeciego Qestu. Ulotki z Qestem znajdziemy w świetlicy wiejskiej.

Dobry Las to wieś królewska na zachodnim brzegu Pisy, w pobliżu jej ujścia do Narwi, założona na początku XVIII wieku, w puszczy zwanej Zagajnica. Na wzgórzu znajduje się sakralny zabytek, drewniany Kościół Parafialny pod wezwaniem Najświętszego Sakramentu, zbudowany w roku 1920. Ważnym do dziś obiektem sakralnym dla mieszkańców wsi jest kaplica murowana z cegły w kształcie graniastosłupa, ze stojącą, dużą figurą Najświętszej Marii Panny w środku. Stoi ona na wzgórzu obok drewnianego kościoła. Do 1919 r., czyli do czasu wybudowania tegoż kościoła parafialnego, była ona miejscem odprawiania nabożeństw. W samym kościele zachowały się rzeźbione figury świętych.

Fot: Kościół p.w. Najświętszego Sakramentu w Dobrym Lesie

Za wsią wjeżdżamy na wzniesienie, po czym w km 95,7 zjeżdżamy na lewo w drogę leśną. Drogą tą prosto dojedziemy do Morgownik.

Lokalizacja na mapie

Poprzedni punkt:

Piastuno Żelazne

Następny punkt:

Morgowniki