Szlak Melchiora Wańkowicza

Wieś Dobry Las

[175,8 km]

53°17'10"N, 21°51'50"E

Dobry Las rozpoznamy po betonowym moście na 175,8 km szlaku. Nieco wcześniej mijamy część wsi nazywaną - Sendorskie. W oddaleniu 200 m od rzeki, na jej lewym brzegu, widać zabudowania wsi Piasutno Żelazne. Za mostem, po lewej, jest dogodne miejsce do wodowania kajaków i biwakowania. 

Wieś Dobry Las (Dobrylas) posiada typowo rolniczy charakter i bogatą ofertę agroturystyczną. Przed wojną działał w niej młyn wodny. Obecnie pozostały po nim tylko wzmocnione brzegi Pisy, a sam młyn trafił do Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie.

Fot. 165 (z lewej). Młyn, na którym niespodziewanie zakończyła się wyprawa Wańkowicza, obecnie znajduje się w Skansenie Kurpiowskim w Nowogrodzie.
Fot. 166 (z prawej). Posadowienie młyna wodnego w Dobrym Lesie (53o17’06’’N, 21o52’00’’E).

 

To właśnie przez ten młyn niespodziewanie zakończyła się wyprawa Wańkowicza i jego córki:

Jest druga po południu, kiedy mijamy Dobry Las. … w niedalekiej odległości spostrzegam młyn. Nim się mogłem zastanowić, czy nie lepiej będzie obnieść kajak, wartka woda przynosi mnie tuż. Wyciągam szyję, widzę, że zastawka odstawiona. Przez tę zastawkę dwumetrowej szerokości pędzi spieniona, ściśnięta rzeka. Wydaje mi się, że spadek nie wynosi więcej niż metr; skoczyć nie będzie trudno; przecież fartuch opięty i wkoło dętki.

Sancho Pansa, ćwiczony już na takie okazje, wyciąga wiosło wprzód — aby zahamować siłę uderzenia, jeśli kajak uderzy o pale. Kajak niesie wściekłym pędem. Już teraz nie mam nic do wyboru — żadną siłą nie wyrwę go z prądu. Staram się dobrze skierować dziób. Wydaje mi się, że trafiam idealnie w sam środek przejścia. Okazało się, że na przejściu, na jakie pięć centymetrów pod wodą, były położone deski. Kajak uderza dnem, prąd wody rzuca go w lewo na pale, przypiera. Słychać trzask drewnianego szkieletu, na którym naciągnięta jest guma. Kajak całą prawą burtą przechyla się pod prąd, a jego dno, wysunięte z wody, przypiera do pali. We wnętrze wbuchają tony wody. Łbami na dół (nogi jakiś czas zatrzymuje odpinający się z zaszczemek fartuch) — lecimy.

Chwyta mnie niepowstrzymana przemoc i grąży na dno ...

W pewnej chwili czuję, że mnie wir puścił. Wylazłem z niego na samym dnie wąskiego szpica. Wynosi mnie na spokojną wodę. Jestem jak oślepły. I kiedy czuję, że głowa mi się wynurza i poczynam płynąć, słyszę świeży, radosny głos mojej córeczki:

— Tata, ja tu jestem...

Wchodzę w wodę, płynę do kajaka i niebawem go holuję. Jest strasznie ciężki, bo oprócz bagaży pełen wody. Przybiegają ludzie, pomagają ciągnąć za cumę.

I kiedy wciągamy kajak na brzeg, a potem przechylamy, by wylać wodę, na mętnej fali, która lunęła z komory dziobowej, pod nogi mi leci niby obrzydliwy szczur, rozmiękły, sponiewierany koczkodan — Smętkowy sługa.

Teraz poczęliśmy liczyć straty.

Wróciliśmy do Warszawy koleją” (Wańkowicz, str. 358-360).

Dramat niedokończonej podróży zawarły słowa samego autora:

Do Nowogrodu pozostało dziesięć kilometrów” (Wańkowicz, str. 358).

Mimo, że załoga „Kuwaki”, zakończyła swą podróż w Dobrym Lesie, postanowiliśmy symbolicznie dokończyć ich podróż i popłynąć do ujścia Pisy w Narwi. Płyniemy dalej i na 178,5 km szlaku, znajdujemy ujście rzeki Skrody (53°16'33"N, 21°53'25"E). Po drodze do Morgowników mijamy kolejno miejscowości: Serwatki (lewy brzeg), Zrębisko (prawy brzeg), Jurki (prawy brzeg), Baliki (lewy brzeg) i Ptaki (Lewy brzeg).

Wkraczamy w ostatni odcinek naszego spływu, dopływając do mostu w Morgownikach (53°14'04"N, 21°52'02"E) – jesteśmy na 187,5 km naszej podróży. Mostem tym przebiega droga wojewódzka 648.Na prawym brzegu rzeki, przed samą wsią Morgowniki, robimy postój. Wchodzimy na most, by obserwować rozległą dolinę ujściowego odcinka Pisy. Samego ujścia nie dostrzeżemy gdyż ukryte jest za zasłoną zarośli i zadrzewień wierzbowych, rosnących przy jej korycie. Przez chwilę podglądamy bobra krzątającego się na płyciźnie przy zaroślach wierzbowych. Nad łąkami latają czajki i krwawodziób, który zawodzi smętnym kwileniem. To bardzo ładny zakątek doliny rzecznej. Charakteryzuje się on tradycyjnym krajobrazem rolniczym, w którym dominują trwałe użytki zielone. Końcowy fragment doliny Pisy położony jest już tak naprawdę w dolinie Narwi. Właśnie oddziaływanie wód tej dużej rzeki ma większy wpływ niż sama Pisa na kształtowanie się lokalnego krajobrazu tego miejsca.

 

Fot. 167 (z lewej). Widok na ujściowy odcinek doliny Pisy od strony Nowogrodu.
Fot. 168 (z prawej). Czajki przy rozlewisku na łące w dolinie Pisy.

Po krótkim postoju wypływamy na spotkanie z Narwią, mamy jeszcze do pokonania około 600 m. Po około 200 m po lewej stronie rzeki osiągamy niewielki kompleks leśny. Dalej płyniemy już wśród coraz mocniej zwierających się zarośli i zadrzewień rosnących wzdłuż koryta Pisy. W ich składzie gatunkowym dominują różne gatunki wierzb, jak np. wierzba krucha, wierzba biała, wierzba trójpręcikowa, wierzba wiciowa, wierzba purpurowa.

Lokalizacja na mapie